06.08.2012 Wersja do druku

Podsumowanie Carnavalu Sztuk-mistrzów w Lublinie

Po każdym Carnavalu Sztuk-Mistrzów robię się nieco smutny. Po zakończonej w niedzielę tegorocznej edycji jestem w prawdziwym dołku - pisze Paweł Franczak w Polsce Kurierze Lubelskim.

Po każdym Carnavalu Sztuk-Mistrzów robię się nieco smutny. Po zakończonej w niedzielę tegorocznej edycji jestem w prawdziwym dołku. Przez ostatnie dwanaście dni Lublin był najpiękniejszym miejscem na świecie. Za sprawą artystów Carnavalu miasto buzowało, kipiało radością, dorównując żywotnością światowym metropoliom. Przez ulice przewalały się setki żonglerów, tworzących barwnym ubiorem kontrast ze sztampowym wyglądem mieszczan. Nad ulicami spacerowali po linach highlinerzy. Park Ludowy, za sprawą Europejskiej Konwencji Żonglerskiej, zamienił się w światową stolicę niecodzienności. Wypite na Starym Mieście piwo od tej chwili jest zwykłym piwem, nie okazją do spotkania z brazylijską muzyką i pokazem żonglerki ogniem. Plac Zamkowy znów będzie odstraszał brudem i pustką, zamiast przyciągać genialnym spektaklem cyrku Vost. Nikt nie pozwoli sobie na środku Krakowskiego Przedmieścia na zatrzymywanie samochodów i naigrywanie z

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Podsumowanie Carnavalu Sztuk-mistrzów w Lublinie

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Kurier Lubelski online

Autor:

Paweł Franczak

Data:

06.08.2012

Festiwale