29.08.2008 Wersja do druku

Pochwała teatru mieszczańskiego

Coraz częściej aktorzy odgrażają się, że założą własne teatry. Ciasno im w istniejących, z których niekiedy sztukę aktorską się egzorcyzmuje. Stąd renesans teatru jednoosobowego, teatru małych form, przedsięwzięć jednorazowych - pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Ale prywatne teatry? To mimo wszystko mrzonka, żeby się utrzymały bez dotacji albo potężnych sponsorów - lecz gdzież oni są, gdzież? Na razie udaje się ta prywatna sztuka Krystynie Jandzie, na rozruch czeka teatr Capitol Anny Gornostaj, coraz bliżej otwarcia Kamienicy Emiliana Kamińskiego. A przecież biorą się do dzieła kolejni. Kwaśny, Żebrowski... Na razie jednak nie zapowiada się (i na szczęście!), aby główny nurt teatralny wyciekł z kolein teatrów repertuarowych, choć niektóre z nich pozują na underground. Tak naprawdę offy mogą lśnić na porządnym tle profesjonalnych teatrów mieszczańskich. A w tych ostatnich mogliśmy odnotować niemało osiągnięć aktorskich, zwłaszcza w rolach charakterystycznych. Kto wie, może aktorstwo charakterystyczne, jeszcze niedawno wykpiwane, przeżywa dzisiaj renesans? Łatwo w takich rolach o katastrofę, ale sukces tym bardziej smakuje. Z nadzieją, że będzie ich coraz więcej, po kolejnym sezonie spędzonym w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pochwała teatru mieszczańskiego

Źródło:

Materiał nadesłany

Przegląd nr 35/31.08

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

29.08.2008