- Uczyli mnie najlepsi: Łomnicki, Hanin, Łapicki, Englert, Holoubek, Peszek - mówi MAŁGORZATA PIEŃKOWSKA. - Ale byłam pupilką dyrektora Dejmka.
Marysia Zduńska z M jak Miłość, skromna, kochająca, do rany przyłóż. Małgorzata Pieńkowska, twarda, kategoryczna, walcząca z chorobą. Zupełnie nie cukierkowa. A jednak ludzie lgną do obydwu, w serialu do Marysi, w życiu do Małgosi. W szlafroczku koloru pudrowej róży Małgorzata Pieńkowska spaceruje po łące. Dzwoni komórka. - Do łóżka! - komenderuje męski głos. Sto metrów dalej jest biała hala. W środku kamery, kable, lampy, mikrofony. Labirynt wnętrz. Kuchnia z używanymi garnkami, słoje i ogórków i konfitur, stolnica ze śladami mąki. Wczoraj na planie M jak Miłość robili pierogi. Małgorzata, już skupiona, pozbierana, wchodzi do hali w grubych białych skarpetkach. Jej Marysia Zduńska nawet sypia w skarpetkach (w hali są przeciągi, a aktorka boi się zaziębić). - Wskakujcie do łóżka! - znów męski głos. W kolorowej pościeli Zduńscy, czyli Małgorzata Pieńkowska i Cezary Morawski. Śpią. Nieprzytuleni. Stare dobre małżeństwo. -