23.12.2013 Wersja do druku

Po prostu: starajmy się trochę pośmiać

To przedstawienie pewnie nie zapisze się w historii teatru, bo nie ma to nic wspólnego z twórczymi poszukiwaniami, natomiast jest obroną kunsztu aktorów. Na czym polega kunszt? Na tym, że widownia widzi przez 25 minut aktora, "przyzwyczaja się" do niego, a potem rozchyla się kurtyna i widownia widzi kompletnie innego człowieka. I chociaż wie, że wszystko jest fikcją - to wierzy. Jest to w gruncie rzeczy pochwała zdolności transformacji. Dawniej nazywało się to "kunsztem aktora" - mówi Jerz Stuhr o "32 omdleniach" z Teatru Polonia.

Okiem Jerzego Stuhra Złapałam Pana przed wejściem do Teatru Słowackiego, gdzie krakowscy widzowie będą mieli kontakt z głośno przyjmowanym spektaklem warszawskiego Teatru Polonia, czyli "32 omdlenia" wg Czechowa. Dla Pana ten spektakl ma dodatkowe znaczenie: premiera była w początkach 2011, potem przerwała go choroba. Koledzy nie chcieli grać bez Pana, więc spektakl czekał. Po miesiącach powrót i znów oszałamiające powodzenie! I nareszcie przyjazd do Krakowa! Czy dlatego, by nas napełnić radością przed świętami? - Jakżeby inaczej? Przecież to komedia, i to specyficzna. Od początku wiedzieliśmy, że to, co robimy, to zabawa. Zabawa teatrem, jego magią. Robiliśmy tego Czechowa, mając wewnętrzne przekonanie, że choć jest to perełka, to jednak, jako przedstawienie, to taki żarcik. Trzy jednoaktówki: "Oświadczyny", "Niedźwiedź" i trzecia, skonstruowana specjalnie z tekstów Czechowa, ale "sprytnie", bo też podobna do jednoaktówki, co jako szczeg

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Po prostu: starajmy się trochę pośmiać

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Gazeta Krakowska nr 296/20.12.13

Autor:

not. Maria Malatyńska

Data:

23.12.2013

Realizacje repertuarowe