Może inne były zamierzenia autora - Jerzego Przeździeckigo, ale "Garść piasku" na scenie ukazuje się jako sztuka obyczajowa złożona z pewnych elementów naszej współczesności. Morskie letnisko, wakacyjne przygody łóżkowe, prowincjonalna nuda i marzenia o wygranej w Toto-Lotku i główny bohater Geza, wykolejony młody człowiek, niegdyś rekordzista sportowy w pływaniu, teraz porzucony, skazany na szarą egzystencję rozbitek, bez fachu i woli, trochę z własnej winy, trochę z winy tych, którzy go kiedyś lansowali a potem - kiedy przestał być potrzebny - nim się nie zajęli, szukający ukojenia w wódce i dziewczętach. Jest w tym trochę trafnych obserwacji, kilka (ale nie wszystkie) niezłych dialogów - w sumie pewien materiał na sztukę obyczajową. Materiał ten w układzie dramaturgicznym ma wiele mankamentów - rozbicie na serię obrazów zamiast zwartej jedności, kłopoty z pointowaniem tych obrazów i zakończenia całej sztuki. Mankamenty te reży
Tytuł oryginalny
Pływak i kobiety
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy (?)