"Pipi Pończoszanka" w reż. Agnieszki Glińskiej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Joanna Olech w miesięczniku Dziecko.
Szłam na premierę z duszą na ramieniu, że mi ktoś zrujnuje hołubiony wizerunek Pippi, że zobaczę jakąś biuściastą klępę w średnim wieku, w skołtunionej rudej peruce, ćwierkającą dziecinnym głosikiem. Jakaż ulga! Już w piątej minucie spektaklu było jasne, że Pippi ocalała, mało tego - zyskała nową twarz (Dominiki Kluźniak), która natychmiast przykleiła się do oryginału jak przeszczep. Dominika - naturalnie rudy, krągły, piegowaty krasnoludek o mlecznej cerze - jest tak przekonująca w roli Pippi, że wręcz trudno ją sobie wyobrazić w poważnych rolach, które grywa na deskach Teatru Dramatycznego. Nie mizdrzy się, nie kokietuje publiczności, śmiga po scenie, jakby miała bateryjkę Duracell - prawdziwy żywioł i zuchwała odwaga. A aktorzy w rozmiarze XL, skurczeni do ról dziewięciolatków nie mają lekkiego zadania. Reżyser spektaklu Agnieszka Glińska zrobiła wszystko, żeby aktorów obronić przed śmiesznością, jaką wzbudza zwykle pr