03.08.2015 Wersja do druku

Piotr Sieklucki: Umrzeć na scenie, nie w domu

Czy starość w polskim teatrze jest potrzebna? Czy jest w nim miejsce dla emerytowanych aktorów? - z Piotrem Siekluckim, aktorem, reżyserem, dyrektorem Teatru Nowego w Krakowie, rozmawia Gabriela Cagiel.

Gabriela Cagiel: Co się dzieje, gdy gasną reflektory i znikają nazwiska z afiszów? Piotr Sieklucki: To bardzo przykre doświadczenie dla starych aktorów, a my, aktorzy, na dobrą sprawę nie potrafimy robić nic innego; nic oprócz grania. Teatr jest naszym życiem. Nie nauczono nas niczego poza teatrem. Rozmawiałem z Elżbietą Karkoszką, która powiedziała: "Kurczę, razem z moimi kolegami aktorami seniorami czujemy się wypchnięci, niepotrzebni; tak jakby wyrzucono nas na śmieci". Paradoks tkwi w tym, że to właśnie oni wykształcili i wychowali pokolenie aktorów i reżyserów, które stwierdziło, że starzy są nam niepotrzebni. Które pokolenie dokładnie masz na myśli? - Myślę o ludziach, którzy są teraz dyrektorami teatrów, dziekanami wydziałów aktorskich; to oni podziękowali za współpracę tym profesorom, kiedy ci osiągnęli wiek emerytalny. A czy Krystian Lupa jest reżyserem emerytem?! PWST pozbyło się najwybitniejszych profesorów, jakich

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Piotr Sieklucki: Umrzeć na scenie, nie w domu

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Kraków online

Autor:

Gabriela Cagiel

Data:

03.08.2015

Wątki tematyczne