28.10.2019 Wersja do druku

Pióra w operze

Czy współczesna polska literatura może stać się podstawą opery? Ostatnio powstała cała seria dzieł scenicznych według twórczości wybitnych pisarzy: Olgi Tokarczuk, Doroty Masłowskiej i Szczepana Twardocha - pisze Dorota Szwarcman w Polityce.

Tradycyjną operę opartą na książkach tych autorów trudno sobie wyobrazić. To zresztą problem, który dotyczy nie tylko literatury współczesnej. Karkołomny był np. pomysł, by stworzyć operę z "Czarodziejskiej góry" Thomasa Manna. Tyle przecież w tej wielkiej powieści pomysłów, tyle poruszonych spraw, że po prostu nie da się tego zrobić. Paweł Mykietyn współpracował z Małgorzatą Sikorską-Miszczuk, która napisała libretto wykorzystujące zaledwie parę wątków, w zamian tworząc własne rozwinięcia. Trudno więc nazwać powstałe przed czterema laty dzieło Mykietyna operą według powieści Manna, właściwsze byłoby określenie: na jej motywach. Rapowanie Masłowskiej "Inni ludzie" [na zdjęciu] Doroty Masłowskiej to jednak przypadek odmienny. Jest to właściwie forma muzyczna, nawet musicalowa, ale oparta nie na śpiewie, lecz na rapie. Szczególny rytm, niepełne rymy i asonanse charakterystyczne dla raperskiej "nawijki" są równie sugestywne ja

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pióra w operze

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 43/23/29-10-19

Autor:

Dorota Szwarcman

Data:

28.10.2019