27.06.2009 Wersja do druku

Piny Bausch opowieść o naszej samotności

Drugi przyjazd do Wrocławia Piny Bausch jest równie oczekiwany jak tamten sprzed 22 lat. Jej teatr niesie wizję życia pełnego napięcia, niespełnienia, obojętności świata i drugiego człowieka - pisze Magda Podsiadły w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Pina Bausch w swoich spektaklach - także w "Nefés" [na zdjęciu] - przygląda się anatomii ciała tancerza, pyta go o jego przeszłość i emocje Wtedy - w roku 1987 - artystka przywiozła na Festiwal Teatru Otwartego dwa niezwykle już wtedy ważne dla historii tańca nowoczesnego spektakle. Były to "Święto wiosny" według Igora Stawińskiego i "Café Müller" inspirowana fragmentami własnej biografii. Teraz na festiwalu "Świat miejscem prawdy" zobaczymy jeden z nowszych jej spektakli "Nefés", w którym tańczy najmłodsza generacja Tanztheater Wuppertal. Dorobek Piny Bausch to coś więcej niż wybitna, eksperymentująca z nowymi formami tańca choreografia - twórczyni łączy ją z grą aktorską i często ze słowem, inspiruje się klasycznymi dziełami kultury. To dlatego najpierw uważana jest za człowieka teatru, dopiero potem za choreografa. W swoich dziełach niezmiennie bada relacje między kobietą i mężczyzną, kody samotności i pożądania w związk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Piny Bausch opowieść o naszej samotności

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław nr 149 online

Autor:

Magda Podsiadły

Data:

27.06.2009

Tematy w toku