- Są bardzo różne szkoły aktorstwa. Ja uważam, że aby mówić o problemach ludzi, aby być wiarygodnym, trzeba współodczuwać z postacią - nie można się do niej dystansować - mówi MAJA OSTASZEWSKA, aktorka TR Warszawa.
Marek Palka: Czym tak naprawdę była "lekcja balkonowa", jakiej udzielił pani swego czasu Krystian Lupa? Maja Ostaszewska: Zdarzyło się to, gdy przygotowywałam się do egzaminów do szkoły teatralnej. Postanowiłam zaprezentować to, co sama przygotowałam Krystianowi Lupie, który był dla mnie wtedy największym teatralnym autorytetem. Miałam ogromną tremę. Zwierzyłam się Krystianowi, że jestem sparaliżowana strachem. Wtedy on kazał mi wyjść na balkon mieszkania i wykrzyczeć to, że się boję. Uświadomił mi, że najgorszą rzeczą jest tłumienie strachu i udawanie, że się nie boimy - wychodzimy potem na scenę, a trema ujawnia się podwójnie. Kiedy tak stałam na tym balkonie i krzyczałam, w pewnym momencie zorientowałam się, że patrzy na mnie sąsiad - jak na kompletną wariatkę MP: Podobno Pani babcia również była aktorką? MO: Babcia jest dla mnie postacią mityczną, ponieważ zmarła zanim się urodziłam. Była aktorką Teatru Rapsodycznego, a