26.06.2014 Wersja do druku

Piknik i panika

Tu nie chodzi "tylko" o to, że odwołano kolejny spektakl. Ani o to, że oprotestowano kolejne wystawy. Ani o to, że podpalono tęczę. Ani nawet o to wszystko razem wzięte. Stawka jest większa. Znacznie większa - pisze Wojtek Zrałek-Kossakowski w Krytyce Politycznej.

Większość komentarzy dotyczących skandalicznego odwołania mającego odbyć się w ramach poznańskiego festiwalu Malta spektaklu "Golgota Picnic" [na zdjęciu] w reżyserii Rodriga Garcii zdaje się nie dostrzegać skali problemu, z jakim mamy do czynienia. Wiele z ostatnich - skądinąd bardzo słusznych - głosów oburzenia mniej lub bardziej ogranicza się tylko do szeroko pojętego pola sztuki. I oczywiście: to prawda, że (znów) zamachnięto się na wolność słowa, że ugięto się przed przemocą i ignorancją oraz zastosowano cenzurę z pozycji na klęczkach. Ani myślę zaprzeczać tym głosom, czy umniejszać ich wagi, przeciwnie. Obserwujemy jednak coś szkodliwego: to właśnie myślenie o odwołaniu "Golgota Picnic" jako o bardzo niebezpiecznym zjawisku, ale "tylko" z dziedziny kultury i sztuki, oddzielonych jakoby od szerszego życia społecznego, jest takim "umniejszaniem". Odwołanie "Golgoty Picnic" to więcej niż kolejny odcinek serialu zapoczątkowane

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Piknik i panika

Źródło:

Materiał nadesłany

www.krytykapolityczna.pl

Autor:

Wojtek Zrałek-Kossakowski

Data:

26.06.2014

Wątki tematyczne