25.10.1986 Wersja do druku

"Pigmalion z musicalu"

Bywa, proszę państwa, ze ktoś popada w taki zachwyt nad własnym dziełem, że nie może od niego oderwać oczu i pragnie, by inni je również podziwiali Nie wiadomo, czy zaczęło się to od króla Cypru, Pigmaliona, który po amatorsku uprawiał rzeźbiarstwo (nie wykluczam, że ze szkodą dla sprawowania rządów). Po wyrzeźbieniu posągu pięknej dziewczyny tak się w nim zakochał, ze błagał Afrodytę, by mu istotę równie piękną naraiła za żonę, bogini zaś doszła do wniosku, że najpraktyczniej będzie po prostu ożywić posąg. Jak układało się życie Pigmaliona z istotą powołaną do życia - o tym mitologia milczy, nie dziwi więc, że znany z przekory brytyjski dramaturg irlandzkiego pochodzenia, jeden z najsławniejszych autorów swojej epoki, Bernard Shaw, postanowił tego dociec. Uwspółcześnił więc mit o Pigmalionie, podstawił w miejsce króla profesora fonetyki i wielkiego ekscentryka, profesora Henry Higginsa, który umyślił sobie w celach

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pigmalion z musicalu

Źródło:

Materiał nadesłany

Odgłosy nr 43

Autor:

Jerzy Kwieciński

Data:

25.10.1986

Realizacje repertuarowe