Nie popisał się teatr grudziądzki w Bydgoszczy "Porwaniem Sabinek". Przedstawienie podobno świeże i niczego sobie na premierze, wypaczyło się w terenie i rzeczywiście przypominało swoim kształtem niezbyt chlubne czasy tego objazdowego teatru. Ale oto niedługo potem przyszła wiadomość, że Teatr Ziemi Pomorskiej powołał do życia nową scenę kameralną. Jak się jednak okazało, jej istnienie przypomina przysłowiowy pierwszy śnieg: premiera "Śniegu" Przybyszewskiego jest jej pierwszą i ostatnią prezentacją. Podobno ze względu na warunki bhp nie może ona funkcjonować dalej. Jakiż jest więc ów "Śnieg"? Zamiast dramatu o podłożu egzystencjalnym - czego doszukiwano się zawsze w przeżyciach bohaterów - mieszczańska sztuka, dajmy na to, obyczajowa. Żadnych mglistych nastrojów, symboliki, niedomówień, czegoś z Maeterlincka czy ze Strindberga. Nie ma przybyszewszczyzny w złym stylu. Zaraz, zaraz... trochę jej pozostało - w ow
Tytuł oryginalny
Pierwszy śnieg
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Pomorska Nr 4