To była pierwsza wizyta Teatru Narodowego z Kiszyniowa w Polsce. W białostockim Teatrze Dramatycznym zaprezentował od środy do soboty (18-21.11) trzy spektakle "Dom na granicy", "Filumena Marturano, czyli rozwód po włosku" i "Na pełnym morzu" - pisze Anna Dycha w portalu bialystokonline.pl
Pierwszy ze spektakli - "Dom na granicy" [na zdjęciu] według Sławomira Mrożka - zrealizowany został przez polskich twórców (reżyserowała Agnieszka Korytkowska-Mazur, dyrektor Teatru Dramatycznego w Białymstoku) z udziałem aktorów Teatru Narodowego w Kiszyniowie. Reżyserka do współpracy zaprosiła także Macieja Zakliczyńskiego, odpowiedzialnego za choreografię i opracowanie muzyczne, oraz Pawła Dobrzyckiego, autora scenografii i współautora kostiumów. "Dom na granicy" to groteska, w której do zwykłego domu któregoś dnia przychodzi delegacja dyplomatów. Granice wytyczają przez środek mieszkania. Chwilę potem przejście po słoik z wiśniami do kredensu staje się niemożliwe bez paszportu i wizy. W sztuce Mrożka idealnie odbijają się losy wielu podlaskich wiosek, których mieszkańcy przeżywali graniczne tragedie. Swoje historie opowiedzieć też mogą rodziny zamieszkałe nad rumuńsko-mołdawskim Prutem. Udane wprowadzenie przedstawicieli Rosji i U