22.04.2013 Wersja do druku

Pieniądze to nie wszystko

Zakończył się 48 (!) Szczeciński Kontrapunkt. W tym roku po raz pierwszy wybrałem się do rodzinnego miasta Krzysztofa Warlikowskiego, by przyglądać się festiwalowym zmaganiom - pisze Michał Centkowski w felietonie dla e-teatru.

Pośród wszystkich oczarowań, niedościgniony okazał się, za sprawą prezydenta Krzystka, wieczór finałowy. Ogromną radość odczułem już pierwszego festiwalowego wieczora, gdy zobaczyłem publiczność zaludniającą Teatr Lalek Pleciuga. Oto z nieskrywanym zaskoczeniem odnotowałem niezwykłą różnorodność festiwalowej widowni - jakże wielu młodych ludzi! Było ich znacznie więcej niż znudzonych VIP-ów. Budujące. Sale pękające w szwach, dostawiane całe rzędy poduszek, krzesełek, ławeczek i obsługa wznosząca się na logistyczne wyżyny, by nikogo nie odprawić z kwitkiem. "Jaka miła odmiana" - pomyślałem wspomniawszy festiwale dedykowane lokalnym elitom, na które to biletów również nie sposób zdobyć, nawet pierwszego dnia dystrybucji - rozchodzą się bowiem, zapewne także w świątecznym okresie, lądując w postaci zaproszeń pod setkami urzędniczych choinek. Przynajmniej obsługa tychże festiwali nie musi martwić się nadmiarem widzów, b

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

mat. własny

Autor:

Michał Centkowski

Data:

22.04.2013

Tematy w toku

Festiwale