Obaj odeszli cicho, w przeciągu kilku miesięcy, bez medialnego szumu. A przecież obaj, choć w różnym okresie, byli w szczecińskim teatrze ważnymi, przyciągającymi uwagę postaciami. Pierwszy z nich, Karol Gruza, zmarł po ciężkiej chorobie jesienią minionego roku; miał 55 lat. Drugi, Aleksander Gierczak, odszedł w tym miesiącu; również przedwcześnie - miał lat 68. Aktorów wspomina Artur D. Liskowacki w Kurierze Szczecińskim.
W redakcyjnej szafie mam duży, biały karton. Ze zdjęciami. Prawdziwymi. Na papierze. Sporo ich. Niektóre są kolorowe, ale większość czarno-biała. Choć czas, o którym mówią, nie byt czarno-biały. Chciałbym pokazać niektóre z nich. Wydobyć je z mojego dziennikarskiego archiwum, ale i z archiwum pamięci. OBAJ odeszli cicho, w przeciągu kilku miesięcy, bez medialnego szumu. A przecież obaj, choć w różnym okresie, byli w szczecińskim teatrze ważnymi, przyciągającymi uwagę postaciami. Obaj zapowiadali się ciekawie, i w obu przypadkach można mówić o niespełnieniu. Obaj byli aktorami Teatru Polskiego w Szczecinie. Pierwszy z nich, Karol Gruza, zmarł - po ciężkiej chorobie -jesienią minionego roku; miał 55 lat. Drugi, Aleksander Gierczak, odszedł w tym miesiącu; również przedwcześnie - miał lat 68. Na zdjęciach z mojego białego kartonu pozostali takimi, jakimi ich zapamię ten najlepszy chyba dla nich na scenie czas: piękni, młodzi. Karol