"Zaklęte rewiry" w reż. Adama Sajnuka Teatru Konsekwentnego w Teatrze Studio w Warszawie. Pisze Dorota Kowalkowska w Metrze.
Szef kuchni Adam Sajnuk zaserwował smakowity kąsek. "Zaklęte rewiry" to dobrze przyprawiona teatralność podana przez profesjonalny personel. Na zdrowie! Jest w tym spektaklu coś, co każe mi go brać z całym dobrodziejstwem inwentarza. W dużym stopniu stoi za tym osobista przygoda kelnerowania w restauracji dużego hotelu o nazwie mniej niż Pacyfik wykwintnej i rozczulająca pamięć biegania w stroju pingwina między stolikami, barem i zmywakiem. Ale przecież nie same wspomnienia z cyklu "gość na trójce, otwórz wino, złamał mi się korek" powodują, że deklaruję się jako fanka tego spektaklu. "Zaklęte rewiry" to nie tylko opowieść o cholernie niewdzięcznym i specyficznym fachu, ale niepozbawiona wzruszającego i dowcipnego idealizmu rzecz o tym, jak w nieludzkich strukturach pozostać ludzkim. Propozycja Sajnuka ciekawsza jest od filmowej adaptacji tekstu Worcella, z Markiem Kondratem w roli głównej. Już sama przestrzeń, zainstalowana pomysłowo przez