„Była sobie Polska” Maxa Łubieńskiego i Michała Walczaka w reż. Michała Walczaka w Teatrze Rampa w Warszawie. Pisze Beata Kośmider w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena Recenzenta: 7/10
„Była sobie Polska” to historyczny przewodnik muzyczny zapraszający do podróży w ekspresowym tempie przez kolejne epoki budowania się polskiego państwa oraz przez kilka planów filmowych narodowej kinematografii.
Scenę kameralną Teatru Rampa ponownie opanowali bohaterowie zeszłorocznej „Ekoszopki” (oraz lalki autorstwa Konrada Czarkowskiego): Karp, Szop, Dzik Tadzik, Psiecko, Czekoludki, Biedronka, Żabka, Złota Kaczka i Bazyliszek, do których dołączyły nowe — historyczne — zwierzęce i ludzkie postacie.
Scenografia autorstwa Kamili Bukańskiej przenosi widzów w knieje Lasu Bródnowskiego, gdzie — pośród drzew i grzybów — wędruje wycieczka ze szkoły nr 5324 pod przewodnictwem mgr Marzeny Świrskiej-Wnerwińskiej (w roli niezmiennie i niezawodnie Agnieszka Makowska). Michał Walczak i Max Łubieński — twórcy „Pożaru w burdelu” — konsekwentnie budują kolejne historie, czerpiąc z palety postaci dobrze znanych wiernej publiczności Rampy. Tym razem w spektaklu widzimy kreowaną przez Agatę Łabno Apostasię, która w zadziwiającym okamgnieniu z nastolatki wpatrzonej w smartfon przeistacza się w dziewczynę owładniętą przez demona. Powraca również krucha psychicznie psycholożka Sandra Chandra (Kamila Boruta-Marszałek), natomiast Anna Mierzwa nie tylko występuje jako znana z „Casanovy” apodyktyczna i pełna seksapilu caryca Katarzyna, lecz także — między innymi — jako imponująca dzikością i ekspresją leśna wiedźma, ściśle powiązana z postacią Suvanny z „Ekoszopki”. Usunięty ze szkoły profesor Hardkor (Max Łubieński) przemawia wyłącznie z ekranu, natomiast na scenie pojawia się nowy członek grona pedagogicznego — Remigiusz Kwant (Marek Zawadzki).
Co okaże się największym zagrożeniem: powtórka z polskiej historii pełnej traum, katastrofa klimatyczna, dywersant w szkole, Zachód, Wschód, a może zwierzęta? Jedno jest pewne w Rampie: gdy jest się czego bać, jest się z czego śmiać. A w przypadku scenariusza autorstwa Michała Walczaka i Maxa Łubieńskiego można śmiało dodać, że streszczenie fabuły nie jest w stanie oddać prawdziwej wartości spektaklu.
Oceniając przedstawienie muzyczne, nie sposób pominąć wokalnych umiejętności, doskonałej formy oraz przykuwających uwagę zdolności interpretacyjnych Agaty Łabno i Anny Mierzwy. Na uwagę zasługuje również praca Alisy Makarenko, która wypełniła kameralną przestrzeń bogatą choreografią — zarówno w scenach indywidualnych, jak i zbiorowych. Wiktor Stokowski zapewnił muzyczny rollercoaster, a Kobas Laksa stworzył animacje stanowiące filmowe tło wydarzeń.
Tymczasem „porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”* — jeśli liczycie na lekką w odbiorze rozrywkę. Michał Walczak i Max Łubieński, operując mnogością skojarzeń oraz opowieścią ocierającą się o absurd, wymagają od odbiorcy nie lada koncentracji i jednocześnie poddania się wyobraźni autorów. Jeżeli decydujesz się wsiąść wraz z zespołem Rampy do rozkołysanego, chwilami bliskiego wykolejenia wagonika — bawisz się wyśmienicie; jeśli jednak zbyt kurczowo trzymasz się utartych szlaków, pociąg odjeżdża bez ciebie, a ty tkwisz na widowni, zastanawiając się, w którym momencie straciłeś wątek.
* „Boska komedia”, Dante Alighieri