09.05.2016 Wersja do druku

Petruchio poskramiał Złośnicę jak dziką klacz, ale z jakim wdziękiem!

"Poskromienie złośnicy" w chor. Johna Cranko z Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie na XXIII Bydgoskim Festiwalu Operowym. Pisze Katarzyna Bogucka w Expressie Bydgoskim.

Ech, chciałoby się takie spektakle oglądać częściej. Szekspirowskie "Poskromienie złośnicy" na scenie Opery Nova w wykonaniu Polskiego Baletu Narodowego skrzyło niebywałym talentem, świeżością, humorem. Po prostu klasa. Trzeba będzie trzymać pióro na wodzy, bo aż się wyrywa, by wszystkie linijki tekstu poświęcić znakomitemu odtwórcy roli Petruchia, Maksimowi Woitiulowi - już wiadomo: nie uda się. Za chwilę trzeba będzie się znów powściągać, by tekstu nie zdominowała Mai Kageyama, która bajecznie zatańczyła w czwartkowy wieczór Katarzynę. A para Bianca (Ewa Nowak) i Lucentio (Patryk Walczak)? Znakomici, oczywiście subtelniejsi niż rozpasany Petruchio i wredna Kaśka. Na scenie brylowali także świetni Hortensio (Vladimir Yaroshenko), Gremio (Carlos Martin Peres), uroczy fajtłapa, który jako jedyny w spektaklu baletowym dostał prawo głosu, nie ludzkiego, ale zdaje się, że... fleciego, i przezabawne uliczne dziewczyny: Margarita Simonowa i K

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Petruchio poskramiał Złośnicę jak dziką klacz, ale z jakim wdziękiem!

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski nr 106/7.05

Autor:

Katarzyna Bogucka

Data:

09.05.2016

Realizacje repertuarowe
Festiwale