"Vademecum petenta" w reż. Justyny Kowalskiej w Śródmiejskim Ośrodeku Kultury, Scena Lamelli w Krakowie. Pisze w Agnieszka Dziedzic Teatraliach.
Na świecie ma miejsce tyle strzępienia języka po próżnicy - gadanie, że kryzys, barbarzyńskie ceny benzyny, ACTA... Pomówmy więc o tym, co naprawdę istotne. O tym, co uniwersalne, nieśmiertelne i poniekąd konstytuujące ludzkość. Pomówmy o pewnej kategorii, precyzyjnie przyszpilonej na kartach "Vademecum petenta" przez pisarza i satyryka, Jerzego Wittlina. Pomówmy zatem o "petenctwie", w którym nurzamy się wszyscy bez wyjątku od kołyski aż po grób. I śmierć wcale nie kończy tego doświadczenia egzystencjalnego - kto miał kiedykolwiek do czynienia z wątpliwą przyjemnością zwaną "formalnościami pogrzebowymi", ten doskonale wie, iż dopiero wtedy zasmakować można istoty petenctwa! Na niepozornej scenie krakowskiego Śródmiejskiego Ośrodka Kultury piętrzą się stosy papierzysk - podania, skargi, donosy, a na środku, w rzędzie ustawiono pięć krzeseł. Z widowni kolejno wyłaniają się aktorzy: sekretarka (Barbara Szałapak), typ biurwy klasyc