"Gwiazdą" wczorajszej gali Nagrody Mediów Publicznych "Cogito", przyznawanej za osiągnięcia w dziedzinie literatury, była Maria Peszek, piosenkarka o znanym nazwisku, ale kiepskich artystycznych osiągnięciach - pisze Krzysztof Losz w Naszym Dzienniku.
Ponieważ najwyraźniej pani Peszek brakuje talentu muzycznego czy aktorskiego, to kreuje się ona przy pomocy przychylnych mediów na postępową piosenkarkę, która przeciwstawia się "faszystowskim ideologiom" i śpiewa o tym, o czym nikt inny by się nie odważył. Dlatego zapewne w jej piosenkach (wydanych na dwóch płytach) jest tyle obsceniczności, wulgaryzmów. Do tej pory jednak jakoś pani Peszek niespecjalnie zaskarbiła sobie serca i uszy słuchaczy, bo trudno którąś z jej piosenek nazwać znanym przebojem. Ale od czegóż pomocne media, gdy ma się do tego tak znane nazwisko? Najpierw w sobotę obszerny wywiad w swoim feministycznym dodatku "Wysokie Obcasy" zamieściła z piosenkarką "Gazeta Wyborcza". Już sam tytuł rozmowy: "Jestem trochę zdzirą", mówi sam za siebie. Ale wywiad jest pouczający, bo mogliśmy poznać główne idee zaprzątające głowę Marii Peszek. O ile nienawiść do PiS i uwielbienie dla PO (Peszek jest np. potajemnie zakochana w Rados�