Trzeba przyznać, że pomysł, by spektakl "Święto pamiątek: Dziady albo Radunica" wystawić w kościele św. Jana był znakomity. Strzelistość średniowiecznego kościoła i surowa uroda ceglanych murów już sama w sobie pełna jest dostojeństwa i tajemniczego piękna - idealne miejsce dla połączenia obrzędu i teatru - pisze Olga Brzeska w Gazecie Świętojańskiej.
Dziady to stary obrzęd praktykowany wśród ludów słowiańskich. Przywołując dusze pokutujące z zaświatów nasi przodkowie chcieli je obłaskawić, ale przede wszystkim pomóc im przejść na drugą stronę, by mogły odpoczywać w spokoju. W noc dziadów karmiono dusze chlebem, ziarnem i miodem. Chrześcijaństwo zastąpiło Dziady Zaduszkami, ale okazuje się, że fascynacja tym obrzędem nie wygasła. Wejściówki na spektakl realizowany przez Nadbałtyckie Centrum Kultury rozeszły się w mgnieniu oka. Trzeba przyznać, że pomysł, by spektakl "Święto pamiątek: Dziady albo Radunica" wystawić w kościele św. Jana był znakomity. Strzelistość średniowiecznego kościoła i surowa uroda ceglanych murów już sama w sobie pełna jest dostojeństwa i tajemniczego piękna - idealne miejsce dla połączenia obrzędu i teatru. Wspaniała akustyka kościoła pozwoliła też wybrzmieć towarzyszącej spektaklowi muzyce Jarosława Drozda. "Utwór na perkusję, skrzypce diabe