"Ożenek" w reż. Grigorija Lifanowa w Teatrze Studyjnym PWSFTViT. Pisze Łukasz Kaczyński w Polsce Dzienniku Łódzkim.
"A kto umarł, ten nie żyje..." - powie ktoś o "Ożenku" Gogola, myśląc o weekendowej premierze, którą przygotowali pod okiem Grigorija Lifanowa studenci Wydziału Aktorskiego PWSTFTviT w Łodzi. Tymczasem Gogol ma się naprawdę dobrze, bo mord, jakiego na scenie Teatru Studyjnego dokonali dyplomanci, z wartością samej sztuki nie ma nic wspólnego. Wygląda na to, że reżyser przygotowując spektakl dał się ponieść fantazji, całkiem zapominając, jaki jest cel jego pracy ze studentami. Aktorzy zaś, ufając reżyserowi, scenografii i kostiumom, spodziewali się niechybnie, że one zagrają za nich na scenie. Realia i ludzka mentalność dziś są już całkiem inne niż w XIX-wiecznej Rosji, ale co stoi na przeszkodzie, by zachować wierność Gogolowi - byle grać go "z pazurem". To już będzie wielką sztuką. Co zaś chciał zrobić Lifonov - trudno jednoznacznie orzec. Scenografia i kostiumy autorstwa Anny Tomczyńskiej lokują nas w groźnej, przerysowanej rzeczy