21.07.2008 Wersja do druku

Pejzaż z Fabryką

Mijający sezon teatralny na pewno nie był wybitny ani nawet dobry. Co nie znaczy, że był nieistotny - pisze Anna R. Burzyńska w Tygodniku Powszechnym.

Kiedy co roku próbuję z perspektywy lipca objąć wzrokiem dokonania zakończonego właśnie sezonu teatralnego, wyobraźnia zawsze podsuwa mi obrazy na kształt "Przysłów niderlandzkich" Bruegla czy "Piekła muzykantów" Boscha: chaotyczny tłum porozrzucanych w szerokim krajobrazie postaci, uchwyconych w ekspresyjnych pozach i gestach. Z perspektywy kilku miesięcy niektóre pozy wydają się już całkowicie nieczytelne, trudno odczytać ich sens - zresztą, prawdopodobnie nigdy go tam nie było, a wyrwanie z kontekstu jeszcze pogłębia ich absurdalność. Panienka w skórzanych oficerkach i stroju gimnastyczki rzucająca lodami, wymalowany starszy mężczyzna taczający się po scenie z butelką w ręce... Inne, z pozoru nie mniej idiotyczne obrazy, natychmiast uruchamiają wyobraźnię, która wskrzesza całe sceny i emocje, towarzyszące ich oglądaniu: paranoiczka monologująca w szklanej budce o spłukiwaniu pamiątek w muszli klozetowej, żigolo tańczący z odkurzaczem,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pejzaż z Fabryką

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 30/27.07

Autor:

Anna R. Burzyńska

Data:

21.07.2008