02.03.2015 Wersja do druku

Papieżyca

Esther Vilar lęka się wolności. Widzi ocalenie dla Kościoła w powrocie do ortodoksji, swoiście rozumianej. Ale czy rzeczywiście jest to ratunek? - pyta ks. Andrzej Luter.

Esther Vilar nawiązuje w swojej sztuce "Papieżyca" do znanej legendy z IX wieku. Dotyczyła ona pewnej dziewczyny z Moguncji, która w Atenach (przybyła tam wraz ze swym ukochanym) występując w stroju męskim zdobywała wiedzę. W Rzymie jako Jan Angelicus została wybrana na papieża. Miała panować przez dwa lata, pięć miesięcy i cztery dni jako Jan VIII, póki nie zmarła w czasie procesji. Ahistoryczność tej legendy jest dziś dla wszystkich oczywista. Rządy owej papieżycy nie mieszczą się w przedziale między śmiercią Leona IV i wyborem Benedykta III. Joannę Drugą autorka sztuki osadziła na tronie papieskim w ... 2014 roku. Vilar napisała ten monodram w 1982 roku, wywołując wielką dyskusję. Autorka ukazuje nam katastroficzną wizję przyszłości Kościoła. "Ukoronowaniem" klęski katolicyzmu będzie profanacja sakramentu Eucharystii. Papieżyca Joanna II mówi przecież coś o jakichś sztuczkach z opłatkiem i winem. Powiedzmy szczerze, Kościół bez

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

ks. Andrzej Luter

Data:

02.03.2015

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe