18.04.2017 Wersja do druku

Panowie jurorzy

Patrzenie na leniwie punktujących jurorów w mocno średnim wieku, których twórczość znana jest jedynie na lubelskim podwórku, żenowało nie tylko mnie, ale i niektórych nauczycieli - felieton Bartłomieja Miernika w Lubelskiej Gazecie Teatralnej Proscenium.

Festiwali teatralnych jakoś tak niebywale dużo w naszym mieście nie ma. A tych szkolnych, amatorskich, studenckich - ledwie garstka. Niezwykle istotne jest więc to, kto zasiada w jury i ocenia zmagania młodych twórców. Twórców, którzy nierzadko poświęcali swój wolny czas pro bono, siedzieli nocami, dziergali na scence swoje pomysły, kreowali rzeczywistość. Dlaczego o tym piszę? Otóż dane mi było przebywać w ciągu roku na dwóch lubelskich festiwalach po dwóch stronach barykady. Raz w gronie moich rówieśników jurorowałem podczas festiwalu teatru młodzieżowego, drugim razem ze znacznie młodszymi osobami zasiadłem za stołem, by wysłuchać opinii jurorów o spektaklu, który z tymi młodymi zrobiłem. Powiecie - swoiste rozdwojenie jaźni. W gronie kolegów, oceniając owoce pracy młodzieży, niezwykłą uwagę zwracaliśmy na prawdę przekazu, na to, na ile ta sceniczna wypowiedź jest autentycznym głosem uczniów, na ile oni sami mają możliwość

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Panowie jurorzy

Źródło:

Materiał nadesłany

Lubelska Gazeta Teatralna Proscenium nr 4/04.2017

Autor:

Bartłomiej Miernik

Data:

18.04.2017

Tematy w toku