04.04.2013 Wersja do druku

Pamięć o tej scenie została do dziś

Fronton Teatru Miejskiego imponował swoim monumentalnym rozmachem. Wrażenie robiły także wnętrza, poczynając od foyer. Przestrzeń od sufitu w dół wypełniał potężny, kryształowy kandelabr. Cztery bogato zdobione loże rozmieszczone na dwóch kondygnacjach po obu stronach sceny zajmowały głównie osoby z "wyższych sfer" lub takie, które było stać na znacznie droższy bilet - o działającym w Bydgoszczy w latach 1896-1945 teatrze, pisze Henryk Skrzypiński w Gazecie Pomorskiej.

Warto jednak wspomnieć, że widoczność z boku wcale nie była lepsza. Widzom służył nachylony parter i dwa balkony biegnące od owych lóż półkolem nad parterem. Trzeci balkon biegł tuż pod sufitem. Tutaj były wyłącznie miejsca stojące. Widzowie opierali się o żelazną balustradę ochronną. Bilety na trzeci balkon były najtańsze, więc często kupowali je niezamożni bydgoszczanie oraz młodzież. Kurtyna podświetlana Ściany i podłogi widowni wykładane były tłumiącymi ozdobnymi tkaninami. Zapewniały one doskonałą akustykę. Wrażenie robiła ciężka, zielona, aksamitna kurtyna. U dołu była ozdobiona szeroką złotą aplikacją i obciążona złotymi chwostami. Przed podniesieniem kurtynę podświetlano kolorami tęczy, co wprowadzało nastrój emocji i zaciekawienia. Sama scena obrotowa urządzona na parę lat przed wojną była dumą teatru i cieszyła widzów dzięki skróconym do minimum przerwom na zmianę dekoracji. Nie tylko patriotyczne sztuki

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pamięć o tej scenie została do dziś

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Pomorska nr 79

Autor:

Henryk Skrzypiński (oprac. MAW)

Data:

04.04.2013