Studenci Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie wytrącili wczoraj z ręki ostatni argument przeciwnikom powstania Opery Podlaskiej w Białymstoku. Jak tego dokonali? Wystawiając po raz pierwszy na filharmonicznych deskach naszego miasta jedną z najpopularniejszych oper Mozarta - "Czarodziejski flet", w sam raz na zakończenie karnawału. Zaśpiewali jak profesjonaliści - w kostiumach, z charakteryzacją. Dostali owacje na stojąco. Świetną robotę wykonali nie tylko studenci warszawskiej akademii odtwarzający mozartowskie postaci i białostocka orkiestra filii uczelni (z Warszawy przyjechał także uczelniany chór), ale i rzesza osób, która spektakl stworzyła w warstwie scenicznej i muzycznej. Żeby wymienić tylko główne: "Czarodziejski flet" wyreżyserowała Jitka Stokalska, kostiumy i scenografię (oszczędną acz sugestywną) zapewniła Elżbieta Tolak, a za dyrygenckim pulpitem stanął Łukasz Borowicz. *** Rozmowa z odtwórcą roli Sarastra Anet
Tytuł oryginalny
Owacje na stojąco za Czarodziejski flet
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Wyborcza - Białystok nr 44