08.01.2015 Wersja do druku

Otwierają teatr, jakiego Polsce jeszcze nie było

W Krakowie wielkie poruszenie. Miastu przybywa nowy teatr. Wszystko za sprawą Janusza Szydłowskiego, zapaleńca i człowieka wielkiej wiary. Aktor wiele lat byt na Zachodzie. Odnosił sukcesy na scenach włoskich i angielskich - czytamy w Życiu na Gorąco.

Mama przemycała mnie do teatru - Postanowiłem wrócić do rodzinnego Krakowa, aby zrealizować sen o teatrze. Musiało jednak upłynąć 12 lat, gdy radni z Komisji Kultury jednogłośnie zaakceptowali mój pomysł, by dawne kino Związkowiec przeistoczyć w muzyczną scenę - mówi. - Nikt nie wierzył w sukces. Nawet najbliżsi. Uważali, że jestem pomylony. Mam brata wariata, słyszałem od siostry. - A żona Krystyna (Podleska - przyp. red.) wzdychała: - Grasz, reżyserujesz. Po co ci ten kłopot? W chwilach zwątpienia motywowały mnie słowa wybitnej aktorki Haliny Gryglaszewskiej: - Nie bądź rozczulającym się nad sobą Kupidynkiem. Działaj. Ja odejdę, ale ty teatr otworzysz. Tak się stało. Zaczynamy w kwietniu - mówi aktor. Janusz Szydłowski urodził się w artystycznej rodzinie. Jego ojciec Henryk był malarzem, poligrafem, zajmował się też renowacją starodruków. Kiedy syn powiedział mu, że chciałby studiować w szkole teatralnej, nie był zachwycony. -

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Przed wielkim wyzwaniem...

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie na Gorąco nr 2

Autor:

M. Jungst

Data:

08.01.2015

Tematy w toku