Nie sposób pisząc o tym przedstawieniu nie pokusić się o najbardziej ogólne wpływologiczne refleksje. Bo "Otello" Jana Maciejowskiego cały jest z ducha Peter Brooka. Z jego wielkiego "Króla Leara", którego pamiętna recepcja stała się trwałą zdobyczą naszego teatru - trwałą, a jak dowodzi szczecińska realizacja, również płodną. Ta sama oszczędność form i kolorów, ta sama prostota i dyskrecja, i ten sam przytłumiony, lecz dominujący nurt namiętności. Renesansowe bogactwo obok prawdziwej ascezy przeniosło najbardziej alkowiany dramat Szekspira w wysokie regiony żywiołu, w świat mrocznej i niezgłębionej natury człowieka, niszczącej bez reszty wzloty i nadzieje. Oczyszczony z melodramatycznych i operowych pokus, z całej tradycji dawnego teatru, wolny od wszystkiego co w historii Maura i Desdemony mogło być (i było) pożywką wątpliwych gustów i tandetnych wyobrażeń - "Otello" Maciejowskiego okazał się dziełem najlepiej dostrojonym do naszej w
Tytuł oryginalny
Otello 1966
Źródło:
Materiał nadesłany