13.06.2017 Wersja do druku

Ostatni ludzie

Język tego spektaklu jest z pewnością czymś świeżym w teatrze polskim - o spektaklu "Ostatnie zwierzęta" w reż. Magdy Szpecht w Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie. Pisze Kinga Kurysia z Nowej Siły Krytycznej.

Dobrze jest czasem w tym całym teatralnym zamieszaniu, w którym uczestniczymy w Polsce, odetchnąć, wejść w zapomnianą przestrzeń, posłuchać zdań formułowanych z małych liter - a tak się stało w Łaźni Nowej. Nawet jeśli niepostrzeżenie zaczął wiercić się od środka smutek, spowodowany zarówno wnętrzami byłego technikum, które zostało przyłączone do nowohuckiego teatru i stanie się po remoncie Domem Utopii, jak i wątpliwościami co do szans na rozmiękczenie ram instytucjonalnych teatru i na działania radykalnych kolektywów. A to nam tu obiecano. Kolektyw twórców pod wodzą Magdy Szpecht próbował rozsadzić opresyjne konwencje teatralne i instytucyjne, ale tylko w kilku miejscach udało się je nagiąć, przekonfigurować proporcje układu widowni i przestrzeni. Na początek dowiadujemy się: "spektakl trwa tak długo, jak widzowie w niego wierzą", następnie otrzymujemy mapę z trasą "Ostatnich zwierząt". Punktem wyjścia jest świat zdegradowan

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ostatni ludzie

Źródło:

Materiał nadesłany

Materiał własny

Autor:

Kinga Kurysia

Data:

13.06.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe