TEGO materiału starczyłoby na kilkanaście współczesnych sztuk. Ale AGNIESZKA OSIECKA i ANDRZEJ JARECKI nie zamierzali napisać sztuki teatralnej. Dokonali zręcznego montażu z autentycznych kronik sądowych oraz sprawozdań z różnych procesów drukowanych w prasie. W ambicji zachowania autentyku poszli tak daleko, że zrezygnowali z wszelkiej artystycznej idei organizującej spektakl. Samo "nagie życie", jego krwawe ochłapy, jego brudy i ścieki. Naturalistyczny faktomontaż. Po co? Nie wiem. Autorzy chyba też nie wiedzą. Eksperyment ciekawy, ale eksperyment dla eksperymentu. I dla popisu aktorskiego. Może było w tym także trochę przekory autorów: wołacie o sztukę współczesną, związaną z życiem, nie uciekającą przed jego najbardziej drastycznymi przejawami - oto macie. No i co z tego? Nic z tego. Kawał autentycznego życia - ale czy prawdziwego? Różne drobne świństwa i kanty, może nawet i ludzkie dramaty, sporo brudów, czas
Tytuł oryginalny
Oskarżeni
Źródło:
Materiał nadesłany
Słowo Powszechne nr 7