Logo
29.10.2007 Wersja do druku

Operetkowe trele-morele

"Ptasznik z Tyrolu" w reż. Andrzej Rozhina w Teatrze Muzycznym w Lublinie. Pisze Małgorzata Gnot w Kurierze Lubelskim.

W "Ptaszniku z Tyrolu" Karla Zellera, którego premierę oglądaliśmy w sobotę w Teatrze Muzycznym w Lublinie, nie ma prawdziwych ptasich treli. W klatkach tkwią w bezruchu skrzydlate atrapy, a czarowna alpejska przyroda jest na scenie rozbuchana umiarkowanie. Nie zmienia to faktu, że jest to spektakl atrakcyjny i przygotowany na dobrym poziomie. Marudzenie, że nie zaryzykowano występów ptasich śpiewaków nie jest chyba bezzasadne w kontekście cen biletów. W końcu w Teatrze Bolszoj wprowadza się na scenę końskie zaprzęgi, a tu wystarczyłoby wypożyczyć "aktorów" o wiele lżejszej wagi od jakiegoś iluzjonisty. Na pocieszenie i ucieszenie mamy za to na szczycie sceny świetnie sprokurowane łby dzika i świnki. Dla myśliwych sporo prawdziwych poroży na drzwiach. Czeski scenograf Pavel Hubička najwięcej niekonsekwencji, zapewne zamierzonych, popełnił przy komponowaniu kostiumów. Obok eksperymentów udanych mamy też sołtysa, przypominającego - nie wiedz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Operetkowe trele-morele

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Lubelski nr 253

Autor:

Małgorzata Gnot

Data:

29.10.2007

Realizacje repertuarowe