"Ofelie..." w reż. Jona Tombre, "Sonety Szekspira" w reż. Łukasza Kosa i "Alpha Kryonia Xe" w reż. Macieja Prusa w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Pisze Michał Mendyk w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Klapa inscenizacji Henrika Hellsteniusa w Operze Narodowej. Po spektaklu "Sera" z 2003 roku Henrik Hellstenius zyskał w Warszawie status gwiazdy z importu. Niestety, jego "Ofelie" pokazują, że norweski kompozytor co najwyżej bawi się staroświecką konwencją operową. Do myślenia daje fakt, że o wiele większe emocje niż premierowy pokaz dzieła Hellsteniusa wzbudziły w ten weekend wyciągnięte z archiwum "Sonety" Mykietyna oraz balet "Alpha Kryonia Xe" Aleksandry Gryki. Tymczasem na "Ofeliach" - pomimo niekończących się scen kopulacji i dekadenckiego poczucia humoru - najzwyczajniej wiało nudą. Ascetyczna "freudowska" scenografia Yngvara Julina oraz dosadna i przewidywalna inscenizacja Jona Tombrego kierowały uwagę na banalne i "przefajnione" libretto Cecilie Loeveid. Norweska dramaturg zmarginalizowała główny wątek dramatu Hamleta, by odkryć przed nami ukryte warstwy mitu. Szkoda, że dokopała się wyłącznie do wyświechtanych postmodernistycznych s