Istny balans na linie wysublimowanych stylizacji. Od pierwszego obrazu: na tle gwiazd migocących w ściemniałym tle nieba Mackie Majcher z dziewczyną; w stroju, pozie i geście wystylizowani na parę z dwudziestolecia, śpiewają sentymentelne melodie z epoki. Ona znika, Mackie gwiżdże ledwie parę taktów songu " A rekiny w oceanie..." - i już go nie ma. Zmiana świateł. I już ślub Mackiego z Polly. Kulturowy i historyczny punkt odniesienia stylizacji został zaznaczony. Teraz Jerzy {#os#1241}Grzegorzewski{/#} odkrywa karty estetyki, którą wykorzysta, wchłonie i spożytkuje w swej "Operze za trzy grosze". Na scenie zjawia się konferansjer z napoleońską kukłą na ramieniu, wpada kilka jarmarcznych postaci, mały Murzynek śpiewa "Lamnentację o Mackie Majchrze" ("A rekiny..."). Nagle podnosi się z klęczek i okazuje się, że śpiewający mały Murzynek to Anna {#os#465}Chodakowska{/#}. Z głębi sceny, wysoko ponad nią wyjeżdża na l
Tytuł oryginalny
Opera za milion
Źródło:
Materiał nadesłany
Kultura nr 10