11.02.2020 Wersja do druku

ONI, czyli MY

"Oni" Stanisława Ignacego Witkiewicza w reż. Piotra Ratajczaka w Teatrze Polskim w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

Najpierw grano "Onych" jako farsę, potem jako tragedię o ładunku politycznym, a Piotr Ratajczak pokazuje ten dramat jako tragikomedię o futurystycznym zacięciu. Pisany w roku 1920 utwór był jednym z pierwszych tak silnych protestów Witkiewicza przeciw nadciągającej epoce automatyzacji, zaniku indywidualności i kresu sztuki. Autor utożsamiał koniec kultury ze zwycięstwem wypranego z ludzkich uczuć totalitaryzmu. Niewiele trzeba było zabiegów adaptacyjnych, aby katastroficzną wizję Witkacego, w której władza bierze obywateli za mordę, przybliżyć naszym czasom. Gra toczy się jak na szachownicy. Kolekcja dzieł dawnych mistrzów, którą cieszy się Kalikst Bałandaszek, to zbiór czarnych prostokątów bez znaczenia, którego ten wyrafinowany miłośnik sztuki pozbywa się z zadziwiającą łatwością. To pierwszy krok w stronę pełnej "automatyzacji" - tradycja sztuki zostanie wyrwana z korzeniami. Ten spektakl to przede wszystkim przestroga przed smutną pr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

ONI, czyli MY

Źródło:

Materiał własny

Przegląd nr 7

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

11.02.2020

Realizacje repertuarowe