360 Krakowski Salon Poezji. Wiersze Agnieszki Osieckiej czytały: Anna Dymna, Anna Radwan-Gancarczyk, Ewa Kaim. Pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.
Truman Capote nie miał litości. Zapytany o jednego z "kolegów po piórze", głosikiem najbardziej malowniczego geja Nowego Yorku, bezlitosnym jak wysoki skrzek Jacka Woszczerowicza w pamiętnej roli naczelnego szekspirowskiego potwora Ryszarda III, syknął: "On nie pisze. On pisze na maszynie do pisania." Co po takiej frazie można zrobić? Lać w pysk tego cynicznego kurdupla o miękkich nadgarstkach i pergaminowej cerze albo dać się ponieść fali pogardy, udającej wielkopańską obojętność stuprocentowego heteryka. Trzeciego wyjścia nie ma. A po tych słowach Agnieszki Osieckiej? "Jedni piszą wiersze piórem/ na maszynie drudzy klepią -/ ci pomysłów mają furę,/ inni - z trudem rymy lepią,/ ci znowu pisząc oczy mrużą -/ a ja, a ja, a ja - piszę wiersze/ różą, różą." Co można zrobić po takich zdaniach? Gdy na ostatnim Salonie Poezji, co miał intymność w tytule: "List od Agnieszki Osieckiej", studentki aktorstwa - Aleksandra Pisula, Sandra Stanisz