Logo
26.11.2013 Wersja do druku

On powinien

Nie zamierzam bronić poznańskiej Szkoły Baletowej przed wyrzuceniem jej na bruk przez arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, na co się właśnie zanosi. Zarówno jego postawa, jak i zwracanie się przez dyrekcję Szkoły aż do papieża o interwencję w tej sprawie, jest pożałowania godną groteską, bezmyślnością i olbrzymim wstydem. Zamiast ubolewać nad pazernością Kościoła, pisać listy do papieża i modlić się o przywrócenie rozumu hierarchii, proponuję zacząć kampanię na rzecz wybudowania dobrze wyposażonej, nowoczesnej Szkoły. W tej sprawie należy wystosować suplikę do prezesa Piotra Voelkela - pisze Sławomir Pietras w Angorze.

Balet w Poznaniu ma historię krótką, bo zaledwie kilkudziesięcioletnią. Przed wojną po kampaniach kartoflanych okoliczni ziemianie pijący kawę (czasami z ciastkiem) obok Teatru Wielkiego, "U Kruka", nieufnie patrzyli na artystów okupujących po próbach stoliki kawiarniane. Bywało, że niejeden dziedzic wyjmował monokl i podchodził bliżej, aby popatrzeć na coś tak chudego i zniewieściałego, czego nie widziano w Poznaniu ab urbe condita. Na polskiej prapremierze "Harnasi" tancerki występowały przebrane za juhasów, bo chronicznie brakowało przedstawicieli płci męskiej. W latach 50. Olga Sławska erygowała Szkołę Baletową, od roku 1957 w pojezuickim Kolegium przy ul. Gołębiej. W czasach oświecenia występował tu balet warszawski i Teatr Narodowy Wojciecha Bogusławskiego, a w dobie romantyzmu koncertował Fryderyk Chopin. Władza ludowa ochoczo oddała ten obiekt w ręce roznegliżowanych tancerek i tancerzy w czasach, kiedy odebranie czegokolwiek Kościo�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

On powinien

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 48/01.12

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

26.11.2013

Wątki tematyczne