EN
11.07.2008 Wersja do druku

Olsztyn. W Jaraczu o wolności słowa na Białorusi

Dlaczego nie pomagacie nam w walce z reżimem? Dlaczego zapomnieliście, jak sami walczyliście z politycznym uciskiem? - wytknęli nam aktorzy z Teatru Wolnego z Mińska

W olsztyńskim "Jaraczu" trwa festiwal teatrów z krajów dawnego bloku wschodniego "Demoludy". Ale festiwal wyszedł już dawno poza ramy przeglądu twórczości aktorskiej. Wczoraj o wolności słowa pod rządami Aleksandra Łukaszenki w "Jaraczu" rozmawiali aktorzy niezależnego mińskiego Teatru Wolnego i założyciele telewizji Belsat, pierwszej niezależnej białoruskiej stacji. - To spotkanie dwóch ważnych na Białorusi środowisk - mówi Iwona Gradkowska, koordynatorka festiwalu. Rozmowa pokazała, że ludzie na Białorusi w różny sposób radzą sobie z trudną, białoruską rzeczywistością polityczną. Jedni, mimo strachu, nie poddają się jej. Inni - mówią, że reżim Łukaszenki jest najgorszy na świecie, ale często są już tak zrezygnowani, że nie chcą otwarcie przeciwko niemu występować, wybierają intelektualną emigrację Telewizja Belsat powstała w 2007 r. Jej pomysłodawcami i założycielami są Polacy, a dyrektorką wieloletnia dziennikarka Telew

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W "Jaraczu" Białorusini skarżą się na Polaków

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Olsztyn nr 161

Autor:

Marta Bełza

Data:

11.07.2008

Festiwale