Na skutek nieporozumienia w czasie przebudowy budynku na złom zostały wywiezione elementy historycznej zapadni z teatru im. Jaracza. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Doniesienie w tej sprawie złożył dyrektor teatru Janusz Kijowski. Niedługo potem roboty pod lupę wzięła policja. - Chodziło o kradzież zapadni stanowiącej wyposażenie sceny. Według konserwatorów zabytków mechanizm był zabytkiem - mówi Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego komendy wojewódzkiej policji. - Przesłuchaliśmy pracowników teatru i wykonujących remont w teatrze. Okazało się, że to robotnicy remontujący budynek wywieźli na złom ważące kilkaset kilogramów cięgła mechanizmu. Tłumaczyli, że nie zdawali sobie sprawy z tego, że to zabytek. - Sprawdziliśmy wskazany punkt skupu złomu i z naszych ustaleń wynika, że mechanizm trafił już do huty - dodaje Niedźwiedzka. Elementy były złożone na podsceniu i należały do ekspozycji historycznego wyposażenia teatru. Stara zapadnia nie była już wykorzystywana, bo od trzech lat w teatrze jest nowa zapadnia pneumatyczna. Dyrektor teatru jednoznacznie ocenia tę sytuację. - Normalny cz