14.12.2019 Wersja do druku

Olga Lipińska: Moje pasje i miłości...

Mąż, mama, babcia, siostra. Julka (pies) i Agatka (gęś). Mazury i dom w fioletowej, pachnącej chmurze. Aktorzy i kamera telewizyjna, a nade wszystko - praca. Oto krótka lista miłości jej życia.

Aż się prosi, by napisać: kobieta-legenda. Ale ona nie lubi wielkich słów. Pijemy herbatę w cienkiej porcelanie, w głębi pokoju zegar wybija równe godziny. Jaka jest? Kobieta, reżyserka i scenarzystka, na której kabaretach i spektaklach telewizyjnych wychowały się pokolenia? - Praca, to pani miłość? - Raczej pasja. Do pracy jeździłam zawsze z radością. Zaraz po maturze przyszłam do telewizji, to były jej pionierskie czasy. Cały program szedł na żywo, nerwy trzeba było mieć ze stali. Tak, telewizja to była moja wielka pasja. Ku rozpaczy mojej rodziny, bo mama nigdy nie wiedziała, kiedy wrócę do domu. Wigilia często bywała u nas raz o drugiej po południu, a raz o jedenastej w nocy. Co panią tak przyciągało? - Praca z kamerą. Przez nią oglądam świat, jak przez wyostrzone okulary. Miałam też to szczęście, że otaczałam się ludźmi, których lubiłam. Aktorzy, asystenci, montażystka, producentka - to byli moi przyjaciele po prostu. Ale czy o

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Moje pasje i miłości...

Źródło:

Materiał nadesłany

Relaks nr 11/12-19

Autor:

Rozmawiała Anna Ratigowska

Data:

14.12.2019