Logo
1.04.1974 Wersja do druku

Oj, ta Balladyna...!

... dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów "Balladyny", a kiedy znowu skargi "Lilli Wenedy zadźwięczą, serce roz­dziera się nam na kawały? () Hm...dlaczego? Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wałkiewicz! Dlaczego? Niech Wałkiewicz powtórzy - dlaczego? (WITOLD GOMBROWICZ - "Ferdydurke") Zza kulis rozlega się głośny gwizd motorów. Dwaj rośli motocykliści w stroju amerykańskich rugbystów wjeżdżają na scenę. Japońskie hondy, rycząc na wysokich obro­tach, kierują się ku pochyłemu po­mostowi w kształcie podkowy wzno­szącemu się od sceny do bariery pierwszego balkonu i powracające­mu z powrotem na scenę. Dwaj jeźdźcy wpadają na blaszany po­most z przeciwnych końców, objeżdżają go w zawrotnym tempie, mijając się precyzyjnie o centymetry w najwyżej położonym punk­cie. Publiczność z pierwszych rzę­dów parteru odwraca się i zadziera głowy jak na jarmarcznej ścianie ś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Oj, ta Balladyna...!

Źródło:

Materiał nadesłany

Odgłosy Nr 13

Autor:

Władysław Orłowski

Data:

01.04.1974

Realizacje repertuarowe