Logo
10.12.1961 Wersja do druku

Oj, psują się obyczaje Panie Redaktorze, psują...

Szanowny Panie Redaktorze! TAK się jakoś złożyło, że bar­dzo długo nie mogłam wy­brać się na "Oskarżonych" . Bo to i czasu mało i trudno nawet do kasy się docisnąć takiemu szaremu człowiekowi jak ja. Spektakl ma powodzenie Panie Redaktorze, a jakże. Jeśli Pan nie wierzy to bardzo proszę się przekonać. Mili ludzie zuprosili jednak do teatru. Poszłam. Najpierw w ciemności było sły­chać jakieś tupanie (jedna pani, która zna autorów wytłumaczyła mi, że to ma być tupot nóg oskarżonych) a potem pojawili się sami oskarżeni wcieleni w po­stacie Janowskiej i Siemiona. Słuchałam uważnie i początkowo myślałam, że śnię. To przecież bohaterowie moich reportaży przemawiali teraz ze sceny wprawiając mnie w mieszane uczucia. Słyszałam własne reportaże, w streszczeniu oczywi­ście i przystosowane do potrzeb sceny, ale zawsze przecież moje własne. Nawet niektóre zwroty, które autorzy uznali za udane (jakże mi miło, naprawdę)

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Oj, psują się obyczaje Panie Redaktorze, psują...

Źródło:

Materiał nadesłany

Prawo i Życie nr 25

Autor:

Wanda Falkowska

Data:

10.12.1961

Realizacje repertuarowe