Rozmowa z JANEM SZURMIEJEM, reżyserem spektaklu familijnego "Ania z Zielonego Wzgórza"
- Dlaczego warto wracać do "Ani z Zielonego Wzgórza"? - Bo zwraca nam uwagę, bez względu na to, ile liczymy sobie wiosen, na potrzebę szczerej rozmowy, tolerancji, przyjaźni, bezinteresownej pomocy udzielonej w potrzebie. Ania straciła rodziców i trafiła do starszych ludzi (rodzeństwa), których uczy poczucia wyobraźni z odrobiną szaleństwa, a oni ją odrobiny pokory wobec życia. Czy nie jest to jakiś sposób na życie dla każdego z nas? - Ale "Ania z Zielonego Wzgórza" to także rodzaj zabawy? - O, tak! Ania wzrusza do łez, ale i wywołuje uśmiech z powodu swoje egzaltowanej trochę duszyczki! Zrobiłem ten spektakl w konwencji musicalu, to w nim, czego nie jesteśmy w stanie dopowiedzieć słowem, bo jest nieuchwytne, wyrażamy piosenką. Jego oprawa plastyczna jest skrótowa, w formie pewnego symbolu, lecz na czym to polega nie powiem, niech dopiero dowiedzą się widzowie! - No właśnie, czy ten spektakl jest tylko dla młodej widowni? - Nazywamy taki teatr