16.01.2007 Wersja do druku

Odnowa, czyli od nowa

To spektakl duszny, przesycony wonią kadzidła i gotowanej kapusty: polski - kadzidlany, polski - kapuściany - o "Dziadach. Ekshumacji" w reż. Moniki Strzępki w Teatrze Polskim we Wrocławiu pisze Justyna Pobiedzińska z Nowej Siły Krytycznej.

Plakat przyciąga wzrok. Schematyczna, oszczędna w kolory grafika przedstawia Matkę Boską Bolesną - a może Matkę Boską Królową Polski? - w kapturze i w dresie z paskami na ramionach. Pochyla się nad ludzkimi kośćmi. Ma zaklejone usta i zamknięte oczy. Płacze. Korona na jej piersiach przypomina logo pewnej popularnej firmy. I ten tytuł: "Dziady. Ekshumacja". Tak jak: "Dziady. Reaktywacja" albo: "Dziady. Dzień Sądu". Frapujące, prawda? Może aluzje nie są najwyższych lotów, ale nazwisko Demirski zobowiązuje. Kogo tam sobie z reżyserką Moniką Strzępką ekshumowali podczas wrocławskiej premiery? Czy po widowni rozpłynie się gryzący w oczy smród, jak to przy ekshumacjach bywa? Co to będzie, co to będzie? Publiczność wita nobliwy zapach kadzidła. Widzowie z pierwszych rzędów siadają w kościelnych ławkach. Oszczędna scenografia Roberta Rumasa przedstawia wnętrze świątyni - wielkie drzwi do kaplicy i leżący krzyż, który wygląda tak, ja

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Justyna Pobiedzińska

Data:

16.01.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe