22.10.2014 Wersja do druku

Oddech wolności

- O tej samej godzinie piątka tancerzy wyrusza na trasę. Za każdym razem wychodzą oni z tego samego punktu, pokonują tę samą trasę. Nie jest to typowa taneczna choreografia, bo nasz taniec jest dużo bliższy codziennemu życiu i doświadczeniu każdego człowieka. Nie rozpoznamy też artystów do razu na ulicy. Spotykani po drodze ludzie widzą tylko fragmenty układu. Nikt nie ogląda całego performance`u i nie towarzyszy artystom w ich drodze - rozmowa z Annie Vigier i Franckiem Apertetem, twórcami projektu "Topologie", realizowanego w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku.

Łukasz Rudziński: Jak wygląda Gdańsk z waszej perspektywy? Annie Vigier i Franck Apertet: Gdańsk to dla nas nie tylko centrum, w którym koncentruje się turystyka, ale także na przykład Nowy Port. Chcieliśmy dotknąć różnych aspektów tego miasta. Nie powtarzamy oglądu zwyczajnego turysty, który można zobaczyć na widokówkach. Poznajemy specyfikę miasta, w którym się znajdujemy, przez kontakt z jego mieszkańcami i ich reakcje. Dużo bardziej niż zabytki interesuje nas ich zaplecze, to, co się znajduje za tymi pięknymi kamieniczkami i fasadami. Dlatego Gdańsk ma dla nas dwie twarze. Dostrzegamy tu wyraźny podział na to, co ma być piękne i dobrze się prezentować przed turystami, z rozbudowanym centrum handlowo-usługowym oraz część mniej atrakcyjną, raczej skrywaną przed przyjezdnymi. Chcieliśmy przekonać się jak tu się żyje. Dowiedzieć się czegoś o mieszkańcach tego miasta. Nasi tancerze chodząc po Gdańsku, pokonują kolejne przeszkody

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

22.10.2014

Tematy w toku