"Ojcowizna" w reż. Zbigniewa Stryja na Scenie Propozycji w Zabrzu. Pisze Małgorzata Goślińska w Gazecie Wyborczej - Katowice.
Żona górnika potrzebuje drugiego mężczyzny, który posprząta w domu i popilnuje dziecka. To ona w sztuce "Ojcowizna" jest prawdziwym aniołem. - O Śląsku można opowiedzieć bez słów - mówi Zbigniew Stryj, reżyser "Ojcowizny". Dlatego w sztuce nie pada ani jedno słowo, co zwiększa magię wyobraźni. Welony, wianki i czerwone korale podpowiadają kiedy ślub, konfirmacja, barbórka. Sceny rozjaśnia muzyka (w piątkowy wieczór w mrocznej łaźni "ranne wstają zorze"), gra w nich światło (reflektor wyciąga ze śląskiego domu najważniejszy mebel - stół), są też tramwaje (znajdujemy się w Zabrzu przy ulicy Wolności). Lecz kim jest anioł stróż, ten zwiastun radości i smutków? Gdy młodzi w uścisku żądzy znikną ze sceny, popchnie za nimi wózek dziecięcy. Gdy zawyje alarm i górnicy przemaszerują z noszami, ustawi w izbie balię. Przecież mąż wróci, tyle że brudny. Aktorzy tak doskonale wpisują się w konwencję niemego filmu, że nawet nie tr