EN
01.12.2008 Wersja do druku

Obłęd w Wierszalinie

"Marat-Sade" w reż. Piotra Tomaszuka w Teatrze Wierszalin w Supraślu. Pisze Monika Żmijewska w Gazecie Wyborczej - Białystok.

Rewolucjonista kończy życie w wannie, brutal wszech czasów konwersuje z nim pobłażliwie. W tle - szaleństwo bez zasad... Wierszalin znów serwuje nam zestaw skrajności. Znakomity. "Marat-Sade" to chyba najbardziej przewrotny i autoironiczny spektakl supraskiego teatru ostatnich lat. Jeśli rewolucja jest zazwyczaj upiornym cyrkiem, to najnowsze przedstawienie Wierszalina to megaheca, ale w swej błazenadzie przejmująca. Szaleństwo w różnych odmianach, zderzenie skrajnych postaw, człowiek w obliczu końca epoki - to woda na młyn Piotra Tomaszuka. Wszystko odnalazł w sztuce Petera Weissa, wyposażył w charakterystyczny dla siebie sztafaż: groteski i najczystszych emocji. Mamy rok 1808, w przytułku dla obłąkanych powstaje drama o ostatniej godzinie życia Jeana Marata, ultraradykała i przywódcy rewolucji francuskiej, zasztyletowanego w wannie przez Karolinę Corday (świetnie - ospale, sennie gra ją Ewa Gajewska). Aktorami szaleńcami dowodzi inny pensjonariusz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Obłęd w Wierszalinie

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Białystok nr 280 online

Autor:

Monika Żmijewska

Data:

01.12.2008

Realizacje repertuarowe