Marek {#os#}Gaj{/#}, dyrektor bielskiego Teatru Polskiego, błysnął ciekawą propozycją. Wystawił sztukę w sam raz na okres wielkanocny, choć nie jest to okolicznościowe misterium pasyjne. Gaj miał nosa, bo odgrzebany przez niego mało znany dramat Augusta {#au#}Strindberga{/#} "Wielkanoc" brzmi w dobie afer finansowych bardzo aktualnie. Powinien przyciągnąć szeroką publiczność, na czele z kandydatami na menedżerów, dowiadującymi się na studiach i kursach o istnieniu czegoś takiego jak etyka biznesu. W "Wielkanocy" chodzi bowiem o zdefraudowane pieniądze i konsekwencje - także moralne - tego przestępstwa. Mroczny dramat rodziny Heystów rozgrywa się w Wielkim Tygodniu, gdy chrześcijanie wracają myślami do cierpiącego Jezusa, umęczonego odkupiciela ludzkich grzechów. Heystowie czują się napiętnowani, skazani na śmierć cywilną, bo ktoś z ich rodziny roztrwonił pieniądze przeznaczone na utrzymanie bezdomnych dzieci. Wybierają cierpienie by odkupić
Źródło:
Materiał nadesłany
Kronika Beskidzka nr 13