EN
02.06.2015 Wersja do druku

O sztuce niewykluczania

Niektóre sprawy są tak delikatne, że trudno o nich mówić. Jeszcze trudniej pisać. Dużo zależy od sposobu zapisu. Postulat "sztuki niewykluczania" powstał w wyniku siedmioletniej pracy w przestrzeni Domu Pomocy Społecznej, robienia tam projektów teatralnych - pisze Wacław Sobaszek, twórca Teatru Węgajty.

Sztuka (nie)wykluczania to coś co się praktykuje w życiu. Na co dzień jakoś widzimy i słyszymy, jakoś poruszamy się. Marek Edelman radził, by zawsze iść po słonecznej stronie ulicy. Dokonujemy świadomie, czy nieświadomie pewnych wyborów, które tworzą naszą relację ze światem. Postulat "sztuki niewykluczania" powstał w wyniku siedmioletniej pracy w przestrzeni Domu Pomocy Społecznej, robienia tam projektów teatralnych. Stworzyliśmy w tym czasie cztery spektakle. Każdy z nich był próbą wspólnej wypowiedzi artystycznej, ale także tworzenia nowych ram, nowego kontekstu tych wypowiedzi. W ten sposób mogliśmy dotykać różnych problemów z obszaru społecznego wykluczenia. Między innymi problemu niepełnosprawności. Obecność tego problemu to ciągle wyzwanie dla naszego społeczeństwa. Niemożliwość zwykłego zauczestniczenia w kulturze, ze względu na niedostępność przestrzeni, zabarykadowanej, wyposażonej z rzadka w ułatwienia, często tylko p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

materiał nadesłany

Autor:

Wacław Sobaszek

Data:

02.06.2015

Wątki tematyczne